Wołowinę szkockiej rasy wyżynnej szczególnie cenią najlepsi szefowie kuchni. Podkreślają zalety Highland Cattle Beef, m.in.: soczystość mięsa, marmurkowatość, zawartość tłuszczu mniejszą o 38 proc. w porównaniu do innych gatunków wołowiny, smak przypominający nieco dziczyznę.

Te zalety ceni brytyjska rodzina królewska, która nieopodal zamku Balmoral hoduje na potrzeby własnej kuchni duże stado Highlandów.

– Mięso tej rasy uchodzi za królewskie. Pachnie tym co zwierzę je, czyli sianem i ziołami, które znajdzie na pastwisku. Jest wyjątkowo naturalne – bez domieszek, np. odżywek i hormonów dodawanych paszy. Cała tajemnica smaku tego mięsa polega na powolnym przyroście tkanki mięsnej (24-36 miesięcy). Ze względu na grubą okrywę włosową – naturalną barierę termoizolacyjną, pod skórą nie odkłada się tłuszcz. Mięso jest miękkie, chude, soczyste i szlachetne w smaku, zawiera mało cholesterolu i tłuszczu. Zawiera też więcej witamin (min. wit. A, D i E) i kilkakrotnie więcej pozytywnych tłuszczów (np. Omega-3, które między innymi obniżają poziom złego cholesterolu). Doskonale nadaje się na steki. Na Wyspach Brytyjskich wołowina ze zwierząt tej rasy uważana jest za najlepszą i uzyskuje najwyższe ceny. Ja w swojej hodowli Highland Beef znad Pilicy staram się, aby łąki były pełne ziół i właśnie ta naturalność pokarmu przekłada się na wspaniały smak – mówi Łukasz Krupiński ze Stowarzyszenia „Polska Ekologia.

Niezwykła jest też historia Scottish Highland, uważanej za najstarszą rasę mięsną. Wywodzi się z gór Szkocji. Przypuszcza się, że w ten rejon została w starożytności sprowadzona przez Celtów. Archeologia pokazuje dowody istnienia datowane na VI wiek. Wspominają o niej XII-wieczne kroniki. Do Polski zaś trafiła w XIX stuleciu. I znalazła dobre warunki bytowania i wypasania przez cały rok na świeżym powietrzu.

– Nasze stado utrzymywane jest w systemie rolnictwa ekologicznego na naturalnych łąkach rzecznych zlokalizowanych przy Pilicy. Jest to również teren objęty programem Natura 2000. Stado wypasane jest cały okres wegetacyjny na naszych pastwiskach, a zimą zadawane jest siano. Bydło tej rasy jest wytrzymałe – odporne na choroby i zmiany pogody. Powolny, nie wymuszony wzrost, system utrzymania i żywienia oraz odpowiednia rasa sprawiają, że mięso jest najwyższej jakości – wyjaśnia Łukasz Krupiński.

Z wolna rośnie zapotrzebowanie na wołowinę kulinarną, wysokiej klasy, tak różną od tzw. „krowiny”. Na zmianę gustów polskich Beefeaterów (zjadaczy wołowiny, idących w ślady brytyjskich strażników twierdzy Tower of London) ma import wołowiny z Argentyny i Brazylii. Stopniowo powiększa się grono polskich dostawców mięsa jakości ekologicznej, a do listy dobrych wzorców warto dopisać Highland Beef znad Pilicy.

Z takiej wołowiny kucharze i smakosze oraz osoby dbające o zdrowe i ekologiczne posiłki przyrządzają m.in. carpaccio, tatara, pieczeń szkocką. To pieczyste przyrządza się podobnie jak sztufadę – szpikuje się boczkiem. Jednak ważne jest skrapianie whisky, szkocką oczywiście – zaleca Łukasz Krupiński.

Red. (źródło: Polska Ekologia)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ