Projekt ograniczający sprzedaż w niedziele utknął w Sejmie. Perspektywy na to, że wejdzie on w życie od przyszłego roku, są minimalne. Do tej pory nie udało się nawet formalnie zgłosić autopoprawek.

Aby ograniczenia zaczęły obowiązywać od 1 stycznia, ustawa ograniczająca handel w niedziele powinna być uchwalona jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi. W przeciwnym razie trudno byłoby zapewnić branży minimalny czas potrzebny jej do przygotowania się na tak ważne zmiany.

Szanse na szybkie uchwalenie ustawowych obostrzeń są jednak niewielkie także z innego powodu – projekt wymaga znacznie głębszych zmian niż tylko te zaproponowane przez wnioskodawców. Przede wszystkim nie zakłada on nowelizacji kodeksu pracy, a to oznacza, że inne ograniczenia co do handlu obowiązywałyby w niedziele, a inne – w 13 dni świątecznych w roku. Doszłoby do absurdu – handel byłby dopuszczalny na szerszą skalę np. w Boże Narodzenie niż w zwykłą niedzielę.

Czynnikiem decydującym o przedłużaniu prac jest jednak brak porozumienia wszystkich stron co do samego sposobu wdrażania zmian i ich zakresu. Rząd skłaniał się ku propozycji, aby zakaz handlu w niedziele był wprowadzany stopniowo (początkowo miałby obowiązywać tylko przez dwie niedziele w miesiącu). Dzięki temu klienci i handlowcy mogliby przyzwyczaić się do zmian, a więc mniejsze byłoby też ryzyko np. redukcji etatów w branży i znaczącego spadku obrotów placówek handlowych.

Na takie rozwiązanie nie zgadzają się jednak ani związkowcy, ani pracodawcy. Dodatkową kością niezgody jest lista wyjątków od projektowanego zakazu – liczy w praktyce już ok. 30 podmiotów (m.in. stacje paliw o odpowiedniej powierzchni, centra dystrybucyjne w portach morskich, kwiaciarnie, kioski, sklepy usytuowane na dworcach). Budzi to spory między pracodawcami (np. niezrzeszone placówki handlowe będą protestować, jeśli zakaz nie obejmie też franczyzobiorców).

W trudnej sytuacji stawia też rząd, który musi brać pod uwagę społeczne, gospodarcze i budżetowe skutki proponowanych reform. Np. PKN Orlen wystosował pismo z apelem o wyłączenie wszystkich stacji paliw spod projektowanej ustawy. W przeciwnym razie największa polska spółka, której głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, będzie musiała zamykać w niedzielę co trzecią stację paliw, w tym co drugą przy autostradach, co spowoduje realne trudności w zakupie paliwa w niedzielę.

Red. (źródło: biznes.gazetaprawna.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ